Przejdź do głównej zawartości

Posty

Czy marzenia są na sprzedaż?

Jednym z moich ulubionych autorów jest Richard Paul Evans. Jego powieści czyta się lekko, historie wciągają i z reguły płynie z nich pozytywny przekaz na temat życia, miłości, przyjaźni i innych wartości, które nie cieszą się dziś zbyt dużą medialną popularnością. Można powiedzieć, że to swojego rodzaju przypowieści. Z pewnością niejeden czytelnik stwierdzi, że zbyt naiwne i optymistyczne, oderwane od rzeczywistości, przesłodzone, naciągane... Nie zaprzeczę, ale też nie traktuję tych cech twórczości Evansa jako wad. W moim odczuciu różne książki pełnią różne role i są wśród nich też takie, które mają stanowić ucieczkę od brutalnej rzeczywistości, dawać nadzieję, wyciągać z poczucia beznadziei, inspirować do zmian i pokazywać, że życie jest piękne i czasem wydarzenia, które wydają nam się najgorszymi koszmarami, stają się początkiem czegoś dobrego. "Sprzedawca marzeń" to pierwsza część nowego cyklu. Nie miałam względem niej dużych oczekiwań. Ostatnie powieści Evansa, które c...

Proste życie

Jak chyba każdy miłośnik czytania mam całą listę książek, które chcę przeczytać. Znajdują się na niej szczególnie pozycje z klasyki literatury, za które zawsze jakoś trudno mi się zabrać. Od czasu do czasu jednak mi się to udaje i tak właśnie się stało w przypadku zbioru esejów "Walden, czyli życie w lesie", których autorem jest Henry David Thoreau. "Walden" stanowi zbiór doświadczeń i przemyśleń Thoreau, który postanowił odciąć się od przepychu, bogactwa, towarzystwa i dóbr cywilizacji. Zbudował więc samodzielnie drewniany domek w lesie nad jeziorem Walden i prowadził niemalże samowystarczalne życie. Opisy otoczenia, przyrody, spotykanych ludzi, prac, pogody i innych prozaicznych spraw stanowią często punkt wyjścia do głębszych rozważań na temat życia i kondycji człowieka, jego miejsca w świecie, pochodzenia i przeznaczenia. Thoreau był przedstawicielem transcendentalizmu. W jego esejach pojawiają się liczne odwołania do Pisma Świętego oraz do innych tekstów reli...

Zgorzkniały Sparks i kryzys małżeński

Już od pewnego czasu nie znajduję przyjemności w czytaniu romansów czy powieści należących do szeroko pojętej literatury kobiecej. Wydają mi się one zbyt oderwane od rzeczywistości i wyidealizowane lub wprost przeciwnie - pozbawione piękna, wartości i nadziei na prawdziwą miłość, a skupione jedynie na zaspokajaniu egoistycznych pragnień i unikaniu zobowiązań. Kilka lat temu zauroczyły mnie powieści Nicholasa Sparksa. Nie były banalne, ich bohaterowie mierzyli się z różnego rodzaju dylematami, a miłość nie była w nich ani zbyt cukierkowa, ani zbyt przyziemna. Niestety, ostatnie powieści Sparksa straciły ten klimat, stały się bardziej sztampowe. Myślałam, że przyczyną takiego ich odbioru przeze mnie jest zwyczajne zmęczenie i przesyt, że znudziłam się stylem i sposobem opowiadania. Być może trochę dorosłam, dojrzałam i zaczęłam szukać w książkach czegoś innego niż tylko lekkiej historii dla przyjemności?  Z okazji imienin dostałam od rodziców powieść "We dwoje". Nie je...

Światło, którego nie widać

Czytam sporo różnych książek, staram się dobierać swoje lektury tak, by oprócz rozrywki niosły też jakieś przesłanie, były wartościowe. Jakiś czas temu sporą popularnością cieszyła się powieść "Światło, którego nie widać" Anthony'ego Doerra. W 2015 roku zdobyła ona nagrodę Pulitzera, zauważono ją również w kilku konkursach i zestawieniach. W moim przypadku zainteresowanie jest zazwyczaj odwrotnie proporcjonalne do popularności książki. Mimo to na targach książki w Gdańsku skusiłam się na kupno "Światła, którego nie widać" i po zapoznaniu się z jej treścią cieszę się, że tak się stało. Akcja powieści toczy się głównie w czasie II wojny światowej, chronologiczny ciąg zdarzeń przeplatany jest fragmentami prowadzącymi do kulminacyjnego momentu rozgrywającego się w sierpniu 1944 roku. Dwoje głównych bohaterów to dzieci - dziewczynka z Francji i chłopiec z Niemiec. Dziewczynka, Marie-Laure, wychowywana przez ojca, który pracuje jako ślusarz w Muzeum Przyrodniczym w ...

Najlepszy dzień w roku

Wielkimi krokami zbliża się najlepszy, najpiękniejszy i najważniejszy dzień w całym roku - Uroczystość Zmartwychwstania. Z pewnością jest on taki dla każdego wierzącego, gdyż świętujemy wtedy zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią, nasze wybawienie. Moją uwagę zwraca zawsze kontrast widoczny między obchodami dwóch świąt - Wielkanocy i Bożego Narodzenia. Boże Narodzenie jest wszechobecne, wyczekiwane i celebrowane. W radiu grane są kolędy i świąteczne piosenki, na każdym kroku napotykamy choinki, stroiki, Mikołajów, prezenty, bombki, renifery, bałwanki, gwiazdki... Obejrzeć można dziesiątki filmów osadzonych w tym czasie, podobnie sprawa ma się z książkami. Boże Narodzenie otacza niezwykły klimat, pełen ciepła, miłości, wybaczenia i pokoju. To się świetnie sprzedaje. Czas świąt jest bardzo romantyczny, daje nadzieję na dobre zakończenie każdej historii. A przecież tak naprawdę to dopiero początek najwspanialszej ze wszystkich historii! Inaczej ma się rzecz z Wielkanocą. Pewnie, że wszędz...

Zwykły piękny dzień

Od kilku dni "chodzi za mną" piosenka Janka Traczyka "Piękny dzień" ( https://www.youtube.com/watch?v=DUyi-e3f50c ). Jej refren jest prosty, ale jakże wymowny: Dziś jest zwykły dzień, ale zrobię go niezwykłym. Dziś jest piękny dzień, nikt by go piękniej nie wymyślił.  Niby to nic odkrywczego - każdy dzień jest zwykły, tylko ode mnie zależy, co z nim zrobię, jak go przyjmę i przeżyję. Często nie trzeba wiele, aby uczynić dzień niezwykłym. Dobrze się ubrać, zaplanować jakąś małą przyjemność, zwrócić uwagę na piękno świata wokół. Takich zwykłych niezwykłości można doświadczyć niemal w każdej chwili. I może właśnie dlatego one tak bardzo powszednieją, że przestaję je zauważać. Zapierający dech w piersiach wschód słońca nie robi wrażenia, jeśli to kolejny poranek, w którym wstaję zaspana i jak zwykle na ostatnią chwilę, w pośpiechu przygotowuję się do wyjścia i nie w głowie mi podziwianie widoku za oknem. Na ulicy mijam anonimowych ludzi i sama jestem anonimowa, brak...

Środa Popielcowa i co dalej?

To już jutro! Zaczyna się Wielki Post, okres dla mnie ważny, ale też bardzo trudny. Kościół w tym czasie oferuje wiele sposobów przygotowania się do największej uroczystości w całym roku liturgicznym, czyli Zmartwychwstania. Z reguły trudno mi brać udział w nabożeństwach, w Drodze Krzyżowej czy Gorzkich Żalach. Zawsze miałam też do nich pewien dystans. Wydaje mi się, że wynika to z mojej niedojrzałości. Dopiero od kilku lat zaczynam rzeczywiście doceniać ich piękno. Mam nadzieję, że w końcu w tym roku uda mi się uczestniczyć w rekolekcjach parafialnych. Mam w końcu wolniejsze wieczory, więc nie powinno być przeszkód. A co do postanowień wielkopostnych...  Oprócz standardowego "nie jem słodyczy", odpuszczę sobie seriale, a filmy ograniczę do jednego w tygodniu. Zyskam dzięki temu czas, który chcę przeznaczyć na modlitwę i wartościową lekturę. Mam nadzieję, że wytrwam.  W tym roku Środa Popielcowa przypada 14 lutego, co zbiega się ze „świętem” zakochanych - walentynkami....