Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą wiara

Czy ochrzciłbyś kosmitę?

Wydawnictwo Copernicus Center Press ma w swojej ofercie bogaty wybór książek na bardzo interesujące tematy. Są to z reguły pozycje popularnonaukowe, ale z rodzaju tych poważniejszych, łączące zagadnienia naukowe z filozoficznymi. Ostatnio przeczytaną przeze mnie książką wydaną przez CCP było "Czy ochrzciłbyś kosmitę" autorstwa Paula Muellera i Guya Consolmagno. Obaj autorzy są jezuitami i pracują w Watykańskim Obserwatorium Astronomicznym. Sądząc po samym tytule, opisie na okładce i profesji autorów spodziewałam się ciekawej lektury. I się nie zawiodłam. "Czy ochrzciłbyś kosmitę" to dialog między dwoma naukowcami, w którym wymieniają się oni swoimi myślami, spostrzeżeniami, doświadczeniami i wiedzą na różne tematy, obok których trudno przejść obojętnie. Autorzy wprowadzili podział na 7 dni, na wzór biblijnego opisu stworzenia świata. Każdy z sześciu dni to jedna poruszona kwestia, dzień siódmy jako odpoczynek, zawiera podziękowania oraz polecane artykuły ...

Książki, do których wracam #1: Samulka

Jesienna aura zagościła już chyba na dobre, za oknem wiatr i deszcz, dnie są coraz krótsze, wcześnie zapada zmrok. Z jednej strony idealny czas dla moli książkowych - można owinąć się kocem i z kubkiem gorącej herbaty lub innego ulubionego napoju zanurzyć w lekturze. Z drugiej strony takie okoliczności powodują spadek formy. Nic się nie chce, mocniej uwiera samotność. Wszystkie te czynniki sprawiły, że chociaż na nocnym stoliku piętrzą się stosy nowych książek, sięgnęłam ponownie po powieść "Samulka" Kingi Facon. Bohaterka "Samulki", Ewa, jest młodą kobietą i pracuje jako księgowa w przedszkolu w małej miejscowości Samulki. Nie czerpie jednak radości z pracy ani ze swojej codzienności, ponieważ zmaga się z depresją. Pewne zdarzenia z przeszłości sprawiły, że Ewa pogrążyła się w apatii i lęku przed światem. Jedyną przyjemnością w jej życiu są pączki oraz wielokrotnie czytane te same książki dla dzieci i młodzieży oraz powieści Jane Austin. Ewa nie słucha r...

Zwykły-niezwykły ksiądz

Dzięki uprzejmości koleżanki miałam możliwość przeczytać trzy tomy serii o księdzu Rafale autorstwa Macieja Grabskiego: "Dobra nowina", "Niespokojne czasy" i "Koniec świata". Historia na tyle mnie ujęła, że postanowiłam napisać o niej kilka słów i podzielić się swoimi wrażeniami. Ksiądz Rafał to młody kapłan, który po kilku latach tułania się po różnych parafiach jako wikary, zostaje proboszczem w Gródku. Akcja powieści rozgrywa się w latach 70. i 80. XX wieku, więc w tle pojawiają się ważne wydarzenia historyczne, takie jak wybór Jana Pawła II na papieża czy stan wojenny. Są one ważne, jednak nie stanowią podstawy tej opowieści. Książki z serii "Ksiądz Rafał" są przede wszystkim o ludziach, ich naturze, słabościach i silnych stronach, wadach i zaletach, błędach i zasługach, radościach i smutkach. Jak można się domyślić, mieszkańcy Gródka z początku nieufnie podchodzą do nowego, młodego proboszcza. Jego poprzednik, ksiądz Stanisław, mieszk...

Zgorzkniały Sparks i kryzys małżeński

Już od pewnego czasu nie znajduję przyjemności w czytaniu romansów czy powieści należących do szeroko pojętej literatury kobiecej. Wydają mi się one zbyt oderwane od rzeczywistości i wyidealizowane lub wprost przeciwnie - pozbawione piękna, wartości i nadziei na prawdziwą miłość, a skupione jedynie na zaspokajaniu egoistycznych pragnień i unikaniu zobowiązań. Kilka lat temu zauroczyły mnie powieści Nicholasa Sparksa. Nie były banalne, ich bohaterowie mierzyli się z różnego rodzaju dylematami, a miłość nie była w nich ani zbyt cukierkowa, ani zbyt przyziemna. Niestety, ostatnie powieści Sparksa straciły ten klimat, stały się bardziej sztampowe. Myślałam, że przyczyną takiego ich odbioru przeze mnie jest zwyczajne zmęczenie i przesyt, że znudziłam się stylem i sposobem opowiadania. Być może trochę dorosłam, dojrzałam i zaczęłam szukać w książkach czegoś innego niż tylko lekkiej historii dla przyjemności?  Z okazji imienin dostałam od rodziców powieść "We dwoje". Nie je...

Najlepszy dzień w roku

Wielkimi krokami zbliża się najlepszy, najpiękniejszy i najważniejszy dzień w całym roku - Uroczystość Zmartwychwstania. Z pewnością jest on taki dla każdego wierzącego, gdyż świętujemy wtedy zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią, nasze wybawienie. Moją uwagę zwraca zawsze kontrast widoczny między obchodami dwóch świąt - Wielkanocy i Bożego Narodzenia. Boże Narodzenie jest wszechobecne, wyczekiwane i celebrowane. W radiu grane są kolędy i świąteczne piosenki, na każdym kroku napotykamy choinki, stroiki, Mikołajów, prezenty, bombki, renifery, bałwanki, gwiazdki... Obejrzeć można dziesiątki filmów osadzonych w tym czasie, podobnie sprawa ma się z książkami. Boże Narodzenie otacza niezwykły klimat, pełen ciepła, miłości, wybaczenia i pokoju. To się świetnie sprzedaje. Czas świąt jest bardzo romantyczny, daje nadzieję na dobre zakończenie każdej historii. A przecież tak naprawdę to dopiero początek najwspanialszej ze wszystkich historii! Inaczej ma się rzecz z Wielkanocą. Pewnie, że wszędz...

Środa Popielcowa i co dalej?

To już jutro! Zaczyna się Wielki Post, okres dla mnie ważny, ale też bardzo trudny. Kościół w tym czasie oferuje wiele sposobów przygotowania się do największej uroczystości w całym roku liturgicznym, czyli Zmartwychwstania. Z reguły trudno mi brać udział w nabożeństwach, w Drodze Krzyżowej czy Gorzkich Żalach. Zawsze miałam też do nich pewien dystans. Wydaje mi się, że wynika to z mojej niedojrzałości. Dopiero od kilku lat zaczynam rzeczywiście doceniać ich piękno. Mam nadzieję, że w końcu w tym roku uda mi się uczestniczyć w rekolekcjach parafialnych. Mam w końcu wolniejsze wieczory, więc nie powinno być przeszkód. A co do postanowień wielkopostnych...  Oprócz standardowego "nie jem słodyczy", odpuszczę sobie seriale, a filmy ograniczę do jednego w tygodniu. Zyskam dzięki temu czas, który chcę przeznaczyć na modlitwę i wartościową lekturę. Mam nadzieję, że wytrwam.  W tym roku Środa Popielcowa przypada 14 lutego, co zbiega się ze „świętem” zakochanych - walentynkami....

Młode wino

Ileż to już razy próbowałam wprowadzić w swoim życiu dobre nowe nawyki. Albo pozbyć się złych starych. Zwykle po kilkudniowym sukcesie odniesionym dzięki zapałowi i entuzjazmowi towarzyszącym nowości wszystko wracało do normy. Ach, te sprawdzone schematy... Postanawiam: "Zaczynam się zdrowo odżywiać!". Kupuję owoce, warzywa, gotuję na obiad zupę, przyrządzam surówki. Ale nie mija wiele czasu, a przychodzi pokusa. Ze sklepowej półki uśmiechają się słodycze, czipsy... Nie ma czasu na przygotowanie obiadu, więc kupuję pizzę, frytki lub innego "gotowca". Ostatecznie, skoro już raz uległam, to słabnie moja wola i entuzjazm, więc ulegam kolejny raz, i kolejny, aż w końcu z postanowienia zostaje tylko wspomnienie. Inny przykład: "Seriale i filmy będę oglądać tylko w weekendy!". To nawet trudniejsze niż zdrowe odżywianie. Szybko do głowy przychodzi myśl: "Tylko jeden odcinek, na czas jedzenia obiadu, przecież te czynności można połączyć, i tak nie pracowa...